
Rok 2025 zaczął się dla Igi Świątek trudniej niż oczekiwano – po dominacji w poprzednich sezonach, Polka wygrała tylko trzy turnieje, w tym Cincinnati i Seoul. Krytycy mówili o „spadku formy”, a początek sezonu był
pełen wątpliwości. Ale wtedy przyszedł Wimbledon: w finale przeciwko Amandzie Anisimovej Iga zagrała perfekcyjnie, wygrywając 6-0, 6-0 w zaledwie 57 minut – to jej pierwszy tytuł na trawie i szósty Wielki Szlem w
karierze! Ten triumf całkowicie odwrócił narrację, udowadniając, że Świątek potrafi dostosować się do każdej nawierzchni.
Teraz, na początku 2026, Iga wysyła jasny sygnał: jest podekscytowana nowymi wyzwaniami. W sylwestrowym poście podkreśliła zdrowie, szczęście i wsparcie bliskich, a zwycięstwo w Wimbledonie nazwała
momentem, który „zmienił moje już niezwykłe życie”. Fani szaleją – czy to zapowiedź totalnej dominacji? Z trenerem Wimem Fissettem u boku, poprawionym serwisem i większą pewnością na twardych kortach, Świątek
celuje w Career Grand Slam, zaczynając od Australian Open. Po porażce w finale United Cup z Coco Gauff, motywacja jest ogromna. Jeśli utrzyma tę formę, 2026 może być rokiem, w którym pobiła rekordy – więcej Szlemów
, powrót na Nr 1 i miażdżenie rywalek. Polscy kibice trzymają kciuki: Iga jest gotowa na kolejny poziom!



